Polska pomoc

Rozmowa z wiceministrem Konradem Pawlikiem

Wschodnia Europa, Azja Centralna, Afryka Północna - państwom m.in. w tych obszarach Polska udziela pomocy na rzecz rozwoju. Solidaryzujemy się z krajami przechodzącymi przemiany, które mamy już za sobą; Polska może i chce dzielić się doświadczeniem z okresu transformacji - mówi Polskiej Agencji Prasowej wiceszef MSZ Konrad Pawlik.

PAP: Ile w tym roku Polska przeznaczy na pomoc rozwojową?

Konrad Pawlik: W tym roku Polska przeznaczy 0,1 proc. dochodu narodowego brutto, a więc kwotę ponad 1,5 mld złotych. Większość środków z tej sumy stanowić będzie wpłata do Unii Europejskiej. Na dofinansowanie projektów w ramach konkursów dotacyjnych, małych grantów czy projektów bezpośrednio realizowanych przez resorty Ministerstwo Spraw Zagranicznych będzie miało do dyspozycji - jak co roku - 103 mln zł.

PAP: Czy organizacje międzynarodowe nie naciskają, by Polska zwiększała wysokość środków?

K.P.: Nie zwiększa się procentowy udział środków przeznaczanych na pomoc rozwojową, ale kwota realna rośnie z roku na rok.

PAP: Polska jest nowicjuszem w porównaniu z krajami zachodnimi, które świadczą pomoc rozwojową od lat i wydają na ten cel znacznie więcej pieniędzy. My jeszcze w latach 90. byliśmy biorcą pomocy rozwojowej i na przestrzeni 25 lat staliśmy darczyńcą. Ktoś mógłby zarzucić, że nie zdążyliśmy rozwiązać własnych problemów, a bierzemy się za rozwiązywanie cudzych.

K.P.: W ciągu 25 lat przeszliśmy szybką ścieżkę rozwoju, o czym świadczy chociażby podwojenie naszego dochodu narodowego. Poziom polskiego PKB na początku lat 90. w stosunku do średniej unijnej wynosił 30-40 proc., dziś osiąga blisko 70 proc. Udało nam się przejść trudny etap reform i stopniowo dociągamy do peletonu państw bogatych.

Włączenie Polski w pomoc rozwojową wynika ze zobowiązań w ramach członkostwa w UE. Ale nie tylko. To też współodpowiedzialność w zapewnieniu zrównoważonego rozwoju i solidarność z innymi krajami przechodzącymi w tej chwili przemiany, które my mamy już za sobą. Polska może i chce podzielić się swoim doświadczeniem z okresu transformacji. Z punktu widzenia geograficznego i więzów historycznych najbliższe nam są kraje Partnerstwa Wschodniego. Ale politykę rozwojową realizujemy też w krajach bardziej odległych, choćby w Afryce Północnej. Podobną transformację przechodzi też obecnie Mjanma, która jest zainteresowana polskimi doświadczeniami.

PAP: Biorąc pod uwagę polskie doświadczenia transformacyjnej - w czym możemy się specjalizować?

K.P.: Przede wszystkim we wzmacnianiu samorządu i działaniach decentralizacyjnych. Spośród wszystkich reform z okresu transformacji, to reforma samorządowa przyniosła najlepsze efekty, umożliwiła zrównoważony rozwój na poziomie regionów. Dzisiaj podobne działania prowadzimy na Ukrainie czy - w pewnym stopniu - w Mołdawii i Gruzji. Wskazujemy też oczywiście na nasze błędy, tak by inne kraje mogły ich uniknąć. Na Ukrainie, która w ostatnich miesiącach boryka się z podważeniem suwerenności państwa, samorząd ma szczególne znaczenie, bowiem integralność terytorialna w dużym stopniu jest związana z siłą samorządów i z ich możliwością odpowiadania na potrzeby społeczeństwa.

Pomagamy również w budowie demokratycznych instytucji, np. w Tunezji i Mjanmie. Dofinansowujemy projekty medialne, takie jak telewizja Biełsat, Radio Racja, Euroradio, które realizowane są na rzecz społeczeństwa białoruskiego, ale poza tym wspieramy media w innych krajach Partnerstwa Wschodniego.

Ponadto wspieramy rozwój małych i średnich przedsiębiorstw. Naturalnie biznes nie jest tu celem samym w sobie, chodzi przede wszystkim o budowę klasy średniej. W krajach do niedawna rządzonych autorytarnie nie było małego i średniego biznesu, tylko duże przedsiębiorstwa, stanowiące z reguły monopole państwowe. Klasa średnia była słaba lub nie było jej wcale, a to właśnie klasa średnia stanowi podstawę stabilnych demokracji.

W obszarze edukacji realizujemy kilka programów stypendialnych, jak np. ostatnio uruchomione Stypendium im. Stefana Banacha, matematyka, profesora Uniwersytetu Lwowskiego. Jest ono skierowane do studentów z państw Partnerstwa Wschodniego. Dzięki temu stypendium 50 osób rocznie może ukończyć w Polsce dwuletnie studia magisterskie na kierunkach technicznych i ścisłych. Tę wiedzę potem mogą zabrać z powrotem do swoich krajów.

PAP: Demokratyzacja to cel, na który w ramach pomocy dwustronnej w 2014 r. przeznaczono do 70 proc. wszystkich środków. Tymczasem wśród ekspertów nie ma pewności co do tego, czy demokratyzacja powinna być celem polityki rozwojowej. Zdaniem części polityka rozwojowa powinna się koncentrować na walce z ubóstwem, a nie na działalności politycznej, wspieraniu opozycji.

K.P.: Demokratyzacja nie polega na wspieraniu opozycji czy na kreowaniu alternatywnej siły politycznej. Ten argument stanowczo odrzucam. Ona ma na celu zapewnienie dostępu do niezależnej informacji, reformę instytucji publicznych, budowę otwartego państwa, wprowadzanie mechanizmów kontroli, dobrego zarządzania, wzmacnianie samorządów czy klasy średniej.

PAP: Polska w ramach procesu reform zapowiadanych przez ukraiński rząd angażuje się dzisiaj w reformę samorządową. Ale także wcześniej realizowane były w ramach właśnie pomocy rozwojowej projekty mające na celu wzmocnienie wspólnot lokalnych.

K.P.: Zaangażowaliśmy w to związaną z MSZ Fundację Solidarności Międzynarodowej, która realizuje co najmniej kilka projektów skierowanych do wybranych samorządów lub do samego Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, Budownictwa i Gospodarki Komunalnej Ukrainy. To są staże, kontakty z samorządowcami, dzielenie się doświadczeniami, pokazywanie, jak funkcjonują samorządy w Polsce.

Polskie samorządy realizują również niezależnie bardzo dużo projektów dwustronnych. Jesteśmy jedynym państwem w Europie, które ma tak rozbudowane porozumienia partnerskie miast z Ukrainą - takie porozumienia ma podpisane 75 spośród ponad 800 polskich miast. Wiele miast włącza się we wsparcie decentralizacji na Ukrainie, finansując na ogół z własnych środków przyjazd ukraińskich przedstawicieli władz miejskich czy innego szczebla samorządu terytorialnego.

Stronę ukraińską najbardziej interesuje pozyskiwanie środków zewnętrznych, europejskich. Reforma decentralizacyjna dopiero będzie realizowana. Obecnie większość samorządów na Ukrainie jest niedofinansowana, brakuje im funduszy, które były zawsze przedmiotem negocjacji z władzami centralnymi.

PAP: Jakie są sukcesy polskiej pomocy?

K.P.: Pomoc rozwojową trudno rozpatrywać w kategoriach sukcesu. Liczy się efektywność oraz to, czy dociera tam, gdzie jej najbardziej potrzeba. Na tle innych państw Unii Europejskiej dysponujemy skromnymi środkami, ale nasza pomoc jest widoczna. Podczas ostatniej wizyty premier Ewy Kopacz w Kijowie pierwszą rzeczą, o której napisał prezydent Petro Poroszenko na Twitterze, były podziękowania dla Polski za pomoc humanitarną i także rozwojową.

PAP: Jakie kryteria decydują o doborze krajów, w których Polska realizuje politykę rozwojową? Dziś obok krajów Partnerstwa Wschodniego, geograficznie i historycznie bliskich Polsce, działamy m.in. w Afganistanie, krajach Azji Centralnej i Afryki Północnej.

K.P.: Po pierwsze, wynika to z priorytetów polskiej polityki zagranicznej. Polska pomoc rozwojowa nie może być sprzeczna z celami politycznymi. Po drugie, bierzemy pod uwagę potrzeby krajów beneficjentów, a także nasze wcześniejsze doświadczenie we współpracy rozwojowej. Po trzecie, ważne jest, by nasze działania były spójne z działaniami innych państw i organizacji międzynarodowych jak UE, OECD, ONZ.

Obecny „Wieloletni program współpracy rozwojowej na lata 2012-15” uwzględnia 20 państw priorytetowych. Chcemy tę grupę zmniejszyć do 11 państw w kolejnym „Wieloletnim programie na lata 2016-20” i koncentrować się na wsparciu dla pięciu państw Partnerstwa Wschodniego - bez Azerbejdżanu - oraz Kenii, Tanzanii, Etiopii, Senegalu, Mjanmy i Palestyny. Zmniejszając liczbę beneficjentów, spodziewamy się uzyskać większą efektywność i widoczność naszych działań. Te same środki będziemy mogli przeznaczyć na mniejszą liczbę państw, czyli zwiększymy efektywność.

„Wieloletni program na lata 2016-2020” powinien być gotowy w czerwcu, tak aby przed wakacjami mógł być przedstawiony na posiedzeniu Rady Ministrów. Obecnie MSZ prowadzi konsultacje programu z naszymi partnerami społecznymi.

PAP: Azerbejdżan wypadnie spośród państw Partnerstwa Wschodniego, które korzystają z pomocy rozwojowej?

K.P.: Taką decyzję podejmie ostatecznie Rada Ministrów, ale naszym zdaniem nie powinien to być kraj priorytetowy. W Azerbejdżanie dzięki dochodom z surowców energetycznych znacząco wzrósł poziom rozwoju. Bierzemy pod uwagę również to, że Azerbejdżan nie formułuje szczególnych oczekiwań w zakresie pomocy rozwojowej zarówno wobec Polski, jak i Unii Europejskiej. Część państw bardzo zabiega o pomoc rozwojową, inne w związku ze wzrostem poziomu rozwoju gospodarczego i społecznego nie chcą być już kwalifikowane jako te, które wymagają pomocy.

PAP: A Białoruś chce być adresatem pomocy rozwojowej?

K.P.: Tak, chce otrzymywać wsparcie. Realizujemy pomoc w tych obszarach, co do których Białoruś wyraża oczekiwania i które wpisują się w nasze cele polityki zagranicznej. Wspieramy procesy demokratyzacyjne, przede wszystkim media, ale też zapewniamy wsparcie techniczne administracji białoruskiej. Mamy powołaną Akademię Partnerstwa Wschodniego, która do tej pory przeszkoliła 252 osoby. Ostatnio w imieniu MSZ otwierałem szkolenie dla prawie 20 urzędników administracji białoruskiej z resortów gospodarczych w sprawie zbliżenia Białorusi do Światowej Organizacji Handlu (WTO). Wykorzystujemy tu nasze własne doświadczenia negocjacyjne. Politycznie popieramy przystąpienie Białorusi do WTO.

PAP: Demokratyzacja w nadchodzących latach pozostanie priorytetem polskiej pomocy?

K.P.: Tak. Będzie to z pewnością ważny element polskiej współpracy rozwojowej.

 

Rozmawiała Magdalena Cedro (PAP)

Źródło: PAP

w górę

Tagi